Paula Modersohn-Becker

«delikatna i wiotka w swej białej dziewczęcości, o włosach w kolorze florentyńskiego złota, której głos miał fałdy jak z jedwabiu»
Życie Pauli Becker do pewnego stopnia przypominało życie Rilkego. Swój talent plastyczny, który okazywała od najmłodszych lat, rozwijała z pomocą uzdolnionej artystycznie matki. Dzięki wsparciu lepiej sytuowanych krewnych mogła podjąć studia w Anglii i Berlinie, a także — po ukończeniu dwudziestego pierwszego roku życia — spędzić miesiąc w kolonii artystycznej w Worpswede. Kiedy krewni ponownie przyobiecali wspomagać ją finansowo przez następne trzy lata, ojciec bez sprzeciwu zgodził się na przeprowadzkę córki jesienią 1898 r. do Worpswede, gdzie nad jej artystycznym rozwojem miał czuwać Mackensen. Piękno okolicy oraz poczucie akceptacji i serdeczność, jaką darzyło ją grono artystów, okazały się bodźcem i zachętą do pracy. Wytrwale studiowała pod bacznym okiem Mackensena, który jednak nie zawsze aprobował jej prace. Podobnie jak młody Rilke, Paula czuła instynktownie, iż gwoli swego artystycznego rozwoju musi wyruszyć w szeroki świat. Kiedy jej obrazy i szkice, wystawione w grudniu 1899 r. w bremeńskiej Kunsthalle, spotkały się z negatywną opinią krytyków, z radością wyjechała do Paryża, by tam przez kilka miesięcy oddawać się pracy i studiom. Z Paryża słała listy do Ottona Modersohna, starszego o dziesięć lat artysty z Worpswede. Kiedy powróciła do Worpswede ze względu na słabe zdrowie, częste odwiedziny Modersohna, jak również wspólne wieczory w Barkenhoffie utwierdziły ją w przekonaniu, iż jej uczucie do malarza zostało odwzajemnione…