Rainer Maria Rilke

Rilke w słowach i obrazach

Rilke nie tylko w słowach. W oddechu posągów, może w ciszy obrazów. W mowie, nawet tam, gdzie mowy się kończą, stając się przemianą uczuć w słyszalny krajobraz…

Marząc o wiośnie

Czuję, jak z dniem każdym rośnie samotność, jak ta ziemia, pozbawiona barw i cieni, staje się coraz większa, rozleglejsza, jak odsłaniają się w dali szerokie przestrzenie, skąd widać miotane burzą drzewa. Chcę przeżyć tu jesień. Chcę osłonić się zimą, zakopać się w niej, by żaden kolor mnie nie zdradził. Pragnę zatonąć w śniegach, marząc o wiośnie…

Rozstanie

Wyprzedzaj wszelkie rozstanie, jakby już było za tobą
jak zima, co mija właśnie. Bo jest tak nieskończona
zima pośród zim wszystkich, mijających obok,
że zimujące twe serce pokona.

Nikogo i nic

I nie ma się nikogo i nic, i jeździ się po świecie z walizką i z pudłem książek, i właściwie bez ciekawości. Co to właściwie za życie: bez domu, bez odziedziczonych rzeczy, bez psów. Gdyby się miało przynajmniej wspomnienia. Ale kto je ma? Gdyby dzieciństwo było, ale jest jak pogrzebane. Może trzeba być starym, aby dosięgnąć tego wszystkiego?

Otchłań

A ty czekasz, wciąż czekasz na jedno,
co twe życie bezmiernie wzbogaci;
na wielkość, na coś niezwykłego,
że nawet kamienie się zbiegną,
że otchłań się w tobie zatraci.

O melodii rzeczy

Jesteśmy tu tylko błogą tęsknotą. Spełnień zaś doświadczamy gdzieś daleko pośród świetlistych krajobrazów.

W lękliwych dłoniach

Prawda, to osobliwe, nie mieszkać więcej na ziemi,
ledwie poznanych zwyczajów więcej nie przestrzegać,
różom i innym rzeczom coś nam obiecującym
nie przydawać znaczenia ludzkiej przyszłości;
tym, czym się było w nieskończenie lękliwych dłoniach,
nie być już więcej i nawet własne imię
porzucić niczym połamaną zabawkę.

Na drodze serc

Muzyka: Oddech posągów. Być może:
Cisza obrazów. O, mowo, gdzie wszelka mowa
się kończy. O, czasie,
stojący pionowo na drodze odchodzących serc.

Drga niepokój jak światło

Nie powinien Pan tedy lękać się, gdy wznosi się przed Panem smutek, tak wielki, jakiego Pan jeszcze nigdy nie widział, kiedy w Pana dłoniach i we wszelkim działaniu drga niepokój jak światło i cień chmur. Musi Pan myśleć, że coś się z Panem dzieje, że życie nie zapomniało o Panu, że trzyma Pana w ręku; nie pozwoli Panu upaść.

Nikt nie wskazał drogi…

Miłość to sprawa trudna. Wzajemna miłość między jednym człowiekiem a drugim to może najtrudniejsze, co na nas nałożono, najostateczniejsza próba i egzamin, to zadanie, wobec którego każde inne jest tylko przygotowaniem… Kto patrzy na to z całą powagą, ten zrozumie, że jak dla śmierci, która jest ciężka, tak i dla trudnej miłości nie znaleziono jeszcze żadnego wyjaśnienia, żadnego rozwiązania, nikt nie dał tu znaku, nikt nie wskazał drogi…

Smutek wiosny

Istnieje tylko jedna samotność, ta wielka, i niełatwo dźwigać jej brzemię. I bywają chwile — prawie wszyscy je znają — gdy z chęcią zamienilibyśmy ją na jaką bądź, choćby najbanalniejszą i najtańszą wspólnotę, na pozorną, nic nieznaczącą zgodność z pierwszym lepszym, najmniej godnym człowiekiem… Ale zarazem są to chyba te właśnie chwile, w których wzrasta samotność; jej wzrastanie jest bowiem bolesne jak dorastanie chłopca i smutne jak początek wiosny.

Żegnając się wiecznie…

Któż to nas tak odwrócił, że cokolwiek
byśmy czynili, jesteśmy w postawie
odchodzącego, kiedy na ostatnim wzgórzu,
co mu raz jeszcze całą ukaże dolinę
rodzinną, staje, ogląda się, zwleka —
tak my żyjemy żegnając się wiecznie.

Bezradny

Minęło Boże Narodzenie, rok rozpoczął się piękną, jasną, gwiaździstą nocą, lecz prawie tego nie dostrzegłem, ledwie odczułem świąteczny nastrój… Najtrudniej bowiem jest kochać, posiadać ową pełną względów troskliwość, siłę, dobroć i oddanie, składające się na miłość. Bezradny, oto jak się czułem…

Jesteśmy samotni

Jesteśmy samotni. Można się łudzić i zachowywać tak, jakby było inaczej. To wszystko. Musimy daleko podążać za naszym istnieniem i przyjmować je z największą otwartością; wszystko, także to, co niesłychane, musi być w nim możliwe.

Prowadź go na skraj ogrodu

A ty sama, cóż wiesz — ty, która wywołałaś
zamierzchłą przeszłość z kochającego…
O, cicho, cicho,
prowadź go na skraj ogrodu, podaruj mu nocy
nadmiar…
Zatrzymaj go…

My, co o szczęściu myślimy

A my, co o wznoszącym się szczęściu myślimy,
poczulibyśmy wzruszenie,
przerażające nas niemal,
gdy to, co jest szczęściem, pada.

Sen każdy mówi moim głosem

Myślę o Tobie każdej chwili dnia, wszystkie me uczucia i niepokoje towarzyszą Ci po wszystkich drogach. Każde tchnienie wiatru, które Ci muśnie czoło, złoży Ci pocałunki moich warg, sen każdy przemówi do ciebie moim głosem.

Nieznane, nieodgadnione

Gdybym mógł Cię przywołać… Lecz nie należę do tych, których można pocieszyć miłością. Tak właśnie jest. Bo i cóż byłoby mi mniej użyteczne, niż pocieszone życie?

Z niepamiętnych czasów

Spójrz, nie kochamy jak kwiaty, kwiaty jedynie z jednego
roku; kiedy kochamy, wlewa się w nasze żyły
sok z niepamiętnych czasów.

Współrozumiejący

Nikt mi nie może pomóc, nikt, nawet gdyby przyszedł do mnie z sercem najbardziej otwartym, współrozumiejącym, gdyby w swej wzniosłości gwiazd samych sięgał… Nie jestem chyba stworzony do jakichś czystych, radosnych celów, gdzie życie choć raz otworzyłoby się przede mną niewinne…

Słowo i milczenie

Tygodniami żyłem tylko jedną myślą, że Ty jesteś tak blisko. W ciągłym oczekiwaniu to rosła, to opadała we mnie nadzieja, że Cię zobaczę, dlatego teraz tak mi ciężko pisać do Ciebie, bowiem wszystko we mnie przemieniło się już w słowo, w słowo i milczenie dla Ciebie, przy Tobie, w patrzeniu na Ciebie, w rzeczywistość…

Najskrytszy pozór

Nic nie należy do nas. Lekko kładziemy dłoń wokół
szyj nadłamanych kwiatów…
Jak aniołowie drzwi oznaczają tych, których mają ratować,
tak dotykamy tej lub tamtej rzeczy…
W najskrytszym pozorze. Dający znaki. Nic więcej.

Znikomy początek miłości

Wy, coście kochały
mnie za znikomy początek miłości
do was, od której zawsze odchodziłem,
w obliczu waszym świat mi bowiem cały,
skoro kochałem, zmieniał się we wszechświat,
w którym już zastać was nie mogłem…

We śnie

Droga Lou, kiedy mi się ukazujesz we śnie — co mi się czasem zdarza — wówczas ów sen i pamięć o nim są mi przez cały dzień bardziej rzeczywiste aniżeli cała codzienna rzeczywistość, są dla mnie światem i życiem.

Jak zrządzenie losu

Każde minione przeżycie okazuje się potrzebne, najmniejsze zdarzenie jest jak zrządzenie losu, a sam los jest niczym cudowna, szeroka tkanina, w której jakaś nieskończenie delikatna ręka prowadzi każdą nić i układa obok setki innych…

Szczęście samotnych godzin

Trochę czytać, odpoczywać, wyglądać oknem, cieszyłoby mnie to wszystko, gdybym zdołał poczuć się tutaj u siebie i nie rozpływać w tęsknocie. Ogarnia mnie przerażenie, gdy pomyślę, jak potrafiłem trawić godziny patrząc przez lunetę i widząc swe zbawienie w każdej przechodzącej kobiecie, a przecież na pewno żadna z nich nie mogła mi dać szczęścia, mojego szczęścia najbardziej samotnych godzin.

Samotność

Po raz pierwszy moje myśli o Pani przepełnia jedynie gorycz… Jakże inaczej wyglądałoby moje życie, gdybyś roztoczyła Pani opiekę nad moją samotnością… Wyjeżdżam roztargniony i znużony. Proszę nie zapominać, że samotność jest moim przeznaczeniem, że nie wolno mi nikogo pragnąć, że cała moja siła ma swe źródło właśnie w owym odosobnieniu… Błagam tych, którzy mnie kochają, by pokochali moją samotność…