Sonet V
Pomników nie stawiajcie. Tylko róże
każdego roku niech mu rozkwitają.
Bo tym Orfeusz jest. I trwaniem i przemianą
raz w to, raz w to. Więc się nie troszczmy dłużej
o inne imię. Bo już raz na zawsze
Orfeusz jest, gdy śpiewa. Zjawia się i znika.
Czy to nie dosyć, gdy koronę róży
o parę dni przeżyje, kiedy ta usycha?
O jak on znikać musi, byście to pojęli!
Bo sam jest zatrwożony, że tak znika.
Gdy jego słowo wznosi byt tutejszy,
on jest już tam, gdzie wy go nie spotkacie.
Już krata liry dłoni mu nie więzi.
I pilnie nasłuchuje, gdy granicę mija.
{Die Sonette an Orpheus, I/V, przeł. Andrzej Lam}
{Pierwodruk: „Elegie duinejskie i Sonety do Orfeusza”. Przeł. Andrzej Lam. Warszawa 2011}