Sonet III

Tak, Bóg to zdołał. Jak ma jednak, powiedz,
przejść za nim człowiek przez tę wąską lirę?
Jest przecie rozdwojony. A na skrzyżowaniu
dwóch serca dróg świątyni nie ma z Apollinem.

Bo śpiew, którego uczysz, nie jest pożądaniem
ni krzykiem, aby rzecz się dokonała;
śpiew jest istnieniem. I Bogu jest łatwiej.
Lecz kiedy my jesteśmy? I kiedy on zwraca

w nasz byt tutejszy ziemię i gwiazdy niebieskie?
To nie jest to, młodzieńcze, że kochałeś,
nawet gdy głos ci usta otworzył do śpiewu, –

naucz się zapominać. To przemija wszak.
A prawdę śpiewać to jest inne tchnienie.
Tchnienie nicości. Wianie w Bogu. Wiatr.

{Die Sonette an Orpheus, I/III, przeł. Andrzej Lam}

{Pierwodruk: „Elegie duinejskie i Sonety do Orfeusza”. Przeł. Andrzej Lam. Warszawa 2011}