Myślisz: pokora

Myślisz: pokora. Ludzkie twarze
w myślach o tobie pogrążone.
A tak poeci młodzi czasem
w alejach snują się wieczornych.

Tak stoją chłopi nad umarłym,
gdy śmierć im zatraciła dziecko –
A co się dzieje, jest tym samym:
coś potężnego obok przeszło.

Kto cię doświadczył pierwszy raz,
sąsiad i zegar mu przeszkadza,
idzie, schylony nad twym śladem,
jakby na barki ciężar brał.
Potem się do natury zbliży,
poczuje wiatr, niebieskie dale,
usłyszy szept twój sponad niwy,
ujrzy cię w śpiewie roju gwiazd,
i nie zapomni cię już nigdy,
bo to wszystko jest twój płaszcz.

Jesteś dlań nowy, bliski, dobry
i tak cudowny jak żegluga,
co on na statkach ją odbywa
niesiony falą rzek ogromnych.
Kraj jest szeroki, wietrzny, płaski,
wysokim niebom poświęcany
i starym lasom dookoła.
Pobliskie zasię małe sioła
jak dźwięki dzwonu przemijają
i tak jak wczoraj i jak dzisiaj
i wszystko także to, co widać.
Lecz w tej radosnej rzeki biegu
wciąż nowe miasta widać z brzegu,
co się zbliżają jak na skrzydłach,
aby żeglugę tę powitać.

A czasem też kieruje się ów statek
w miejsca ustronne, ni miasto, ni wieś,
które czekają na kogoś wytrwale –
na tego, kto ojczyzny wyzbył się...
Dla takich małe wozy stoją
(każdy trzy konie ma w zaprzęgu)
i bez wytchnienia potem gonią
drogą, co gubi się o zmierzchu…

{Das Buch von der Pilgerschaft z tomu Das Stunden-Buch, przeł. Andrzej Lam}

{Pierwodruk: „Księga godzin i inne wiersze z lat 1898-1908”. Przeł. Andrzej Lam. Warszawa 2007}

Napisz komentarz