Bo, Panie, pośród wielkich miast
Bo, Panie, pośród wielkich miast
są zatracone i rozwiązłe;
największe jest jak krzyk w pożodze –
pociecha żadna nie pomoże,
upływa jego marny czas.
Tam ludzie żyją źle i ciężko,
w pomrocznych izbach, w trwodze ducha,
lękliwi bardziej niż jagnięta;
a twoja ziemia tchnie i czuwa,
lecz oni o tym już nie wiedzą.
Tam dzieci w piętrach okien rosną,
ten sam je zawsze kryje cień,
nie słyszą, jak kwiat wzywa wiosną
w pogodny, jasny, wietrzny dzień –
są dziećmi, ale smucą się.
{Das Buch von der Armut und vom Tode z tomu Das Stunden-Buch, przeł. Andrzej Lam}
{Pierwodruk: „Księga godzin i inne wiersze z lat 1898-1908”. Przeł. Andrzej Lam. Warszawa 2007}