Aszantowie

(Jardin d’Acclimatation)

Nie, żadnej wizji obcych krajów,
żadnych smagłych kobiet, które
śmiało szaty w tańcu zrzucają.

Żadnych dzikich i obcych melodii.
I żadnych pieśni, z krwi zrodzonych,
i żadnej krwi, co z głębi krzyczy.

Żadnych smagłych dziewcząt aksamitnie
w senności tropiku rozłożonych;
i żadnych oczu, co jak oręż błyszczą,

i ust w uśmiechu szerokich.
I tak cudownego zrozumienia
dla jasnych ludzi próżności.

I jak mnie trwożyło to patrzenie.

O jak wierniejsze są zwierzęta,
które u kraty powstają z nadzieją,
nowym rzeczom obce i niechętne,
których nie chcą i nie rozumieją;
cichy ogień je trawi pomału
i zapadają się w siebie jak w noc,
w nowej przygodzie nie biorą udziału
i są samotne ze swą wielką krwią.

{Die Aschanti z tomu Das Buch der Bilder, przeł. Andrzej Lam}

{Pierwodruk: „Księga obrazów. Ofiary dla Larów. Chrystusowe wizje”. Przeł. Andrzej Lam. Warszawa 2009
Wersja zmieniona przez tłumacza w stosunku do pierwodruku}