Korespondencja

Do Marie von Thurn und Taxis, 24 lutego 1915 roku

Droga księżno, co mam powiedzieć, cóż, vous comprenez même sans mot, znowu prześladuje mnie nieszczęście, M[agda] v[on] H[attingberg] nie jest niczemu winna (w Berlinie widywałem ją mało, a nie piszemy do siebie prawie wcale)…

Do Marie von Thurn und Taxis, 17 listopada 1912 roku

Dostał nas w swoje ręce bardzo przenikliwy chłód i nic nie wydaje mi się równie nieuniknione, co ten przenikający wszystko mróz, wobec którego jestem równie bezbronny jak jakiś młody pies, o którym nie zdecydowano jeszcze nawet, jak będzie się nazywał.

Do Klary Rilke, 24 czerwca 1907 roku

Dzieła sztuki są zawsze owocem życia w zagrożeniu, wynikiem podążania za doświadczeniem aż do ostatecznego końca, tam, dokąd żaden człowiek nie jest już w stanie dotrzeć…

Do Klary Rilke, 8 marca 1907 roku

Gromadź wszelkie wrażenia; nie myśl o listach, które muszą je relacjonować i wyrażać w zrozumiały sposób; chwytaj to i owo śpiesznymi ruchami: raptownie przemijające wrażenia, wejrzenia, rozbłyskujące na krótko, migotliwie trwające w Tobie bodaj przez sekundę pod wpływem jakiegoś zdarzenia…

Do Klary Rilke, 20 stycznia 1907 roku

Kiedy jednak podążam drogą owego błogosławionego cudotwórcy, mijając nazwiska nabrzmiałe od prastarych znaczeń, niczym odblask jego widzialności i pewności ukazuje się pustynia, niepewna, bez końca i bez początku…

Do Klary Rilke, 5 września 1902 roku

Myślę, że w ostatnich dniach, w czasie mego pobytu u Rodina, niektóre sprawy nabrały dla mnie jasności. Po śniadaniu… poszliśmy z Rodinem do ogrodu; usiedliśmy na ławce, sycąc oczy wspaniałym, rozległym widokiem na Paryż. Wokół panowała uroczysta cisza…

Do Klary Rilke, 2 września 1902 roku

Godzina piąta po południu… czy czujesz moją bliskość? Jestem przy Tobie. Właśnie otrzymałem dwa listy skreślone Twą ręką… Dziękuję, Kochana, za wszystkie słowa, które kierujesz do mnie, dźwięczą one we mnie i trwają w oczekiwaniu na następny list…

Do Marie von Thurn und Taxis, 11 lutego 1922 roku

Nareszcie, Księżno, nareszcie, błogosławiony, jakże błogosławiony dzień, w którym mogę donieść o ukończeniu — jak mniemam — Elegii…

Do Marie von Thurn und Taxis, 17 listopada 1912 roku

Droga Księżno, wczoraj pod wieczór nadszedł Pani list; z radością byłbym Pani powiedział bez chwili wahania, jak wyborna jawi mi się Pani ‹Cortigiana›; lecz znów nastały dla mnie przygnębiające dni, ciążące memu ciału i nerwom…

Do Marie von Thurn und Taxis, 13 listopada 1912 roku

Droga Przyjaciółko, pośród miejskiego gwaru i stukotu kroków kreślę dla Pani najpiękniejsze listy, tu zaś, cierpiąc chłód w zamknięciu czterech ścian, staję się ponurym pedantem, pochłoniętym mnóstwem żenujących błahostek…

Do Marie von Thurn und Taxis, w Dzień Zaduszny 1912 roku

Księżno, dla Pani pierwsze słowo, niech będzie to — Nadzieja, i jeśli wolno mi zarazem znów wypowiedzieć życzenie: obym czas długi nie poznał żadnego innego, w tym jednym bowiem pragnę bez lęku zanurzyć się nieskończenie…