Rainer Maria Rilke

Krajobrazy Rilkego

Miejsca, które jak dźwięczące echo powrócą w jego wierszach i listach. Któż wie, może nawet Wenecja jest tylko odczuciem?

Zoppot

Pod koniec maja roku 1898 Rilke dowiaduje się, że Lou Andreas-Salomé ma zamiar odwiedzić przyjaciół w Gdańsku; szybko zmienia plany, by móc spotkać się z nią w Sopocie. Nie obawia się bynajmniej wyjazdu nad chłodniejsze wybrzeże Bałtyku po miesiącach spędzonych pośród uroków słonecznego Viareggio.

Ogród Luksemburski

A świat tak jest urządzony, że istnieją ludzie, którzy przez całe życie przechodzą tędy, kiedy on — bardziej bezszmerny od wszystkiego, co się porusza — dalej sunie jak wskazówka, jak wskazówki cień, jak czas.

Ogrody Tuileries

Dzisiaj był piękny jesienny ranek. Szedłem przez Tuilerie. Wszystko, co było na wschód, pod słońce, raziło. Strona oświetlona była obwieszona mgłą jak jasnoszarą zasłoną. Szare w szarym wygrzewały się w słońcu posągi w nie odsłoniętych jeszcze ogrodach. Pojedyncze kwiaty wstawały w podłużnych klombach i mówiły: Rouge! głosem wystraszonym.

Kairouan

Zwiedzając w grudniu roku 1910 Kairouan, „drugi, obok Mekki, wielki cel pielgrzymek mahometan”, Rilke odczuł „prostotę i żywość tej religii. Prorok jest wielki, a miasto należy do niego niczym imperium, niczym wizja… Wokół niego jedynie równina i groby, jak gdyby oblężone przez swych umarłych”.

Tunis

Rok 1910. Rilke podróżuje po Afryce Północnej. Zwiedziwszy Biskrę oraz wąwóz El Kantara, w połowie grudnia poeta dociera do Tunisu.

El Kantara

W grudniu roku 1910 w trakcie podróży po Afryce Północnej wziął Rilke udział w wycieczce do wąwozu El Kantara opodal Biskry, stanowiącego „imponujące wrota pustyni”.

Blask Atona

Amenofis IV (Amenhotep IV, Echnaton), władca starożytnego Egiptu z XVIII dynastii, syn Amenhotepa III i królowej Teje, mąż królowej Nefertiti, ojciec faraona Tutanchamona.

Les Alyscamps

W „Sonetach do Orfeusza” (część pierwsza, sonet X) przywołuje Rilke wspomnienie grobów „na sławnym starym cmentarzu Alyscamps niedaleko Arles”, o którym mowa jest również w „Pamiętnikach Malte-Lauridsa Brigge”.

Biskra

Podróż Rilkego po Afryce Północnej trwała od 19 listopada roku 1910 do 29 marca roku następnego. Poeta zwiedził Algierię i Tunezję, następnie Egipt. Wypłynął statkiem z Marsylii i udał się najpierw do Algieru, gdzie spędził około tygodnia, po czym wraz z towarzyszami podróży podążył w głąb lądu do Biskry.

Memfis

W roku 1911, w trakcie swej podróży po Egipcie, Rilke odwiedza gaj palmowy w pobliżu starożytnego Memfis. Leżał tam kolosalny posąg Ramzesa II, „jak tylko leżeć może świat, sam ze sobą, pod pełnią przestrzeni”.

Toskania

Niejeden już raz ziemia italska mnie porywała i uwodziła na wyżyny, z których boleśnie spadałem, dlatego może to i dobrze, że teraz znajdzie się przy mnie ta młoda artystka, kobieta, która ani jako twórczyni, ani z żądzy życia nie tęskniła za tym południowym krajem, gdyż jej północna uczuciowość z nieufnością traktowała tę zbyt otwartą, iskrzącą blaskiem wspaniałość Południa…

Wenecja

Sugestywne państwo, sól i szkło ubóstwa wymieniające na skarby narodów. Piękna przeciwnego świata, która aż do swoich drobiazgów zdobniczych, pełna stoi uczajonych energii, co się rozgałęziały w coraz delikatniejszych nerwach — ta Wenecja.

Paryż

Myślę sobie, że Pan jesteś najszczęśliwszym człowiekiem na tej boskiej ziemi… Jesteś Pan wielkim poetą i Pan dobrze o tym wiesz. Jesteś Pan zakochany (nie rezonować, Pan jest i był zawsze zakochany, w kim, kiedy i gdzie, to wszystko jedno). Posiadasz małe atelier w Paryżu — i jest właśnie marzec — cała ta przecudowna wiosna puka do Pańskich drzwi…

Wenecja

Tak, Wenecja. Było to pierwsze moje nawiązanie do przeszłości. Przebywałem tam pięć tygodni, mieszkałem, jak przed laty, na pięknym mezzanino… Moje życzenie, aby wszystko odnaleźć tutaj jak dawniej, w najmniejszym nawet stopniu nie zmienione, spełniło się tak dosłownie, że wciąż stałem niby na granicy tych minionych, niewypowiedzianie pięknych lat, jakby chcąc zwyczajnie powtórzyć, raz jeszcze przeżyć to wszystko…

Paryż

Teraz, w wielkiej ciszy, z dala od świata, Pańska piękna troska o życie porusza mnie jeszcze bardziej niż w Paryżu; tam wszystko brzmi inaczej i przebrzmiewa w nadmiernym hałasie, od którego drżą rzeczy.

Toskania

To przerażające: po innych krajach ludzie podróżują rozsądnie. Często pozwalają, aby kierował nimi przypadek, odkrywają piękne i zaskakujące rzeczy i mnóstwo radości w sposób obfity i dojrzały spada im prosto z nieba. We Włoszech zaś przebiegają ślepi obok tysięcy cichych piękności ku tym oficjalnym osobliwościom, które ich najczęściej tylko rozczarowują.

Wenecja

I stałem tak między nimi, i rad byłem, że nie wyjeżdżam. Wkrótce zimno będzie. Miękka ta, opiatyczna Wenecja ich przesądów i potrzeb znika razem z tymi sennymi cudzoziemcami — i pewnego ranka zjawia się ta inna, rzeczywista, czujna, nieprzystępna a krucha aż do pęknięcia, wcale nie wymarzona: ta pośrodku nicości na zatopionych lasach zachciana, wymuszona i wreszcie tak na wskroś istniejąca Wenecja.

Florencja

Nie muszę mówić: Wybacz! Każdym bowiem swym milczeniem błagam Cię o to; i nie muszę prosić: Zapomnij! Oboje bowiem chcemy wspominać nawet te godziny, kiedym pragnął uciec od Ciebie ze wstydu; lecz nawet w tej mojej ślepej ucieczce zawsze biegłem naprzeciw Ciebie.

Wenecja

Owe miesiące spędzone w Wenecji to, jak mniemam, jeden z najspokojniejszych okresów w życiu poety. Mezzanino wielce mu się spodobało, dzielna Gigietta otoczyła go troskliwą pieczą (jej mąż, nazwiskiem Dante, służył u D’Annunzia jako kamerdyner). Towarzyszyło mu jednak uczucie, iż owładnęła nim wenecka gnuśność…

Paryż

Bulwar St. Michel był pusty i przestronny i łatwo się szło po jego lekkiej pochyłości. Okna otwierały się w górze z brzękiem szklanym, a błysk ich leciał jak biały ptak przez ulicę. Powóz o jasnoczerwonych kołach przejechał, a dalej w dole ktoś niósł coś zielonego. Konie w błyszczącej uprzęży biegły przez ciemno spryskaną, czystą jezdnię. Wiatr był poruszony, nowy, łagodny, a wszystko wznosiło się: zapachy, wołania, dzwony.

Paryż

Pewnego razu (dosyć wcześnie rano) szedłem sobie w dół bulwarem St. Michel do Biblioteki Narodowej, gdziem zwykł spędzać sporo czasu. Szedłem tak i cieszyło mnie wszystko, co mógł przynieść mi ten poranek, początek nowego dnia, nawet w tym mieście niosący z sobą powiew świeżości, jasności i pogody.

Paryż

Nieopisana pełnia, która temu miastu, z jego niewyczerpanym bogactwem zjawisk, pozwala tworzyć krajobrazy ducha pod najsłodszym niebem ziemi.

Villa Pisani w Strà

Niedługi czas potem udałam się wraz z Rilkem do ukochanej przez nas Wenecji. Znów nastał piękny, pogodny dzień.

Duino

Słońce dopiero co skryło się za horyzontem, spokojna tafla morza mieniła się głębokim lazurem. Zmierzch z wolna barwił wodę coraz ciemniejszym odcieniem. Wówczas poeta począł czytać nam obie elegie. A kiedy zapadła noc, usłyszeliśmy niezwykły wiersz, którego słowa pozwalają odczuć szum nawałnicy, tchnienie nocy i oddech nieskończoności, owo „Pradawne tchnienie morza…”.

Rouen

Paryż był tym razem dokładnie taki, jakem go sobie wyobrażał: ciężki, nie do zniesienia… Mój pokój jest pełen wspomnień minionego czerwca, jakby czekał grożąc, że wszystko, co się tu zaczęło, przeżywać będę na nowo, jak wówczas. Ze strachu pojechałem od razu w niedzielę do Rouen. Ogrom katedry mnie zagłuszył, ale tego mi było trzeba. Prowincja francuska ma zawsze w sobie coś uspokajającego…

Wyspa File

„Naszym oczom ukazuje się całe życie nad brzegami — od życia ptaków aż po zwyczajny bieg życia wsi, brązowych i jednobarwnych, schodzących stopniami ku wielkiej, błogosławionej rzece. Gromady pasterzy i kupców, procesje pogrzebowe przeciskające się w pośpiechu, pojedyncze sylwetki kobiet noszących wodę” — pisał Rilke z podróży statkiem w górę Nilu aż do wyspy File i Asuanu, rozkoszując się „nocami, kiedy to bezmiar przestrzeni traktuje człowieka, jak gdyby był płatkiem róży”.

Werona

Kiedy późnym wieczorem powróciliśmy do Werony, poeta gorąco zapragnął raz jeszcze zwiedzić Arenę, skąpaną w pozłocie pełni księżyca.

Praga

Pradawne zaczarowane miasto, gdzie miesza się w jedno tak wiele esencji, gdzie rodzą się czarodziejskie, niepojęte rzeczy, słowa, charaktery i zdarzenia… Tam też mają swe źródło magiczne moce i zaklęcia.

Rzym

Czy jeszcze coś pamiętasz z Rzymu, kochana Lou? Jakim pozostał w Twej pamięci? W mojej zostaną kiedyś tylko fontanny…

Asyż

Po bolesnym rozstaniu z Magdą von Hattingberg w maju roku 1914, czując „bezgraniczną potrzebę samotności”, Rilke schronił się w Asyżu w Umbrii. Pocieszenia szukał w całkiem nieznanym sobie miejscu, które „podobne niezapisanej stronicy nie przywoła choćby najbłahszego wspomnienia”.

Karnak

Ten niewiarygodny świat świątyń Karnaku, na który pierwszego wieczoru i znów wczoraj, przy świetle księżyca tuż po pełni, patrzyłem, patrzyłem, patrzyłem… Tam stoi kolumna o głowicy w kształcie kielicha, samotnie, jedyna, która przetrwała, i nie można jej objąć, tak wznosi się poza kres życia…

Toledo

To niezrównane miasto z mozołem dzierży w obrębie swych murów jałowy, niezmienny, nieujarzmiony krajobraz, górę, szczerą górę, górę wizji — przeogromna wznosi się z niego ziemia, by tuż u wrót jej bramnych stać się światem, stworzeniem, górą i wąwozem…

Ronda

W trakcie swej podróży do Hiszpanii Rilke prawie dwa miesiące spędza w miasteczku Ronda, gdzie „w przedziwnym otoczeniu” powstają m.in. „Trylogia hiszpańska” oraz początkowe wersy „Szóstej elegii duinejskiej”.

Belgia

Brugia była niezrównanie piękna… Nasza mała dziewczynka wszędzie z nami chodziła. W muzeach rozsiadała się na posadzce i bawiła muszelkami zebranymi nad brzegiem morza…

Les Baux

Czy słyszałaś kiedyś o Les Baux? Idzie się od strony Saint-Remy, gdzie ziemia Prowansji tonie w kwiatach i naraz wszystko jakby kamienieje. Drogę zagradzają trzy góry, ukośnie na siebie zachodzące, rzec by można, trzy odskocznie, z których strącone trzy ostatnie Anioły spadały w straszliwym rozpędzie.

Mira, dolina Brenty

Jakimże wzruszeniem przejmował go widok opustoszałych willi w dolinie Brenty, przede wszystkim tej jednej, o wysokich kolumnach, zwanej „La Malcontenta”, budowli zaiste odosobnionej i posępnej, którą pewien wenecki szlachcic polecił wznieść dla swej córki — skłonnego do melancholii dziewczęcia o imieniu Malcontenta. I znów mógł Rilke do woli snuć marzenia o tej pięknej, przygnębionej smutkiem patrycjuszce.

Capri

Codziennie stajesz mi stromo przed sercem,
góro, skało, urwista
pustko bez drogi: Boże, w którym się wspinam,
spadam samotny
i błądzę… i co dzień jak burza,
w moim wczoraj Przebytym znów się zanurzam
i krążę.

Mont Saint-Michel

Jeszcze tyle mam Ci do opowiedzenia z Paryża, musisz posłuchać jeszcze o Mont Saint-Michel i o gotyckim kościele Archanioła, który się wznosi na północnym wybrzeżu Normandii, niemal całkowicie oblany morzem, i o wielu, wielu innych rzeczach, które mnie zachwycały, chciałbym Ci jeszcze mówić i choć w cząstce móc Ci je przekazać.

Awinion

Ostatnio przebywałem w Prowansji, w Awinionie, była to jedna z moich najciekawszych podróży. Niemal codziennie przez siedemnaście dni oglądałem olbrzymi pałac papieski, tę hermetycznie zamkniętą twierdzę, w której papiestwo, stojąc w obliczu upadku, próbowało się okopać, zapiekłe w swojej ostatniej wielkiej namiętności. Ilekroć się ogląda ów gmach, co był siedliskiem rozpaczy, wydaje się, że stoi on na skale nieprawdopodobieństwa…

Padwa

Samotnie odkrywam Padwę… i nie mogę wyjść ze zdumienia. Wczoraj freski Giotta, dziś ten wspaniały Prato della Valle. I wszelkie owe nieznane mi rzeczy, które coraz bardziej do mnie, podróżnego, przemawiają.

Florencja

Długo zwiedzałem dzieła sztuki we Florencji. Godzinami mogłem przesiadywać przed jakimś obrazem, by wyrobić sobie o nim zdanie, porównując je potem z pięknymi ocenami Burckhardta. Kiedyś zapomniałem stojąc przed Magnificat Botticellego i mych własnych określeń, i obcych formułek. I wtedy to się stało. Czułem się, jakbym stoczył bój i odniósł zwycięstwo… I ogarnęła mnie nieznana dotąd radość.

Wenecja

Nie jestem pewien, czy las, którym wędrujemy, nie jest jedynie moim nastrojem, ciemnym, cienistym. Któż wie, może nawet Wenecja jest tylko odczuciem?