Rainer Maria Rilke

Wittgenstein, Trakl i Rilke

„Uczucie w chwilach bytu podobnego śmierci: Wszyscy ludzie są godni miłości. Budząc się, czujesz gorycz świata; jest w tym twoja niewyrównana wina; twój wiersz niedoskonałą pokutą”.

W świetnie pomyślanym i znakomicie opracowanym Przewodniku literackim po Krakowie i województwie małopolskim Ewa Zamorska-Przyłuska poświęca sporo miejsca pobytowi i śmierci Trakla w krakowskim szpitalu garnizonowym przy ul. Wrocławskiej (7 października – 3 listopada 1914)1. Cytuje tu również treść wysłanej stąd przez Georga Trakla do Ludwiga von Wittgensteina kartki pocztowej2, którą adresat otrzymał 30 października 1914. Trakl prosił, aby Wittgenstein go odwiedził. Mimo że osobiście się nie znali, poeta odczuwał wdzięczność dla filozofa za przekazanie mu, na wniosek Ludwiga von Fickera, redaktora innsbruckiego czasopisma „Der Brenner” i przyjaciela ich obu,  pokaźnej sumy 20 tysięcy koron ze spadku, jaki Wittgenstein otrzymał po śmierci ojca. Znany jest od niedawna list Trakla, prawdopodobnie z pierwszych dni sierpnia 1914, będący podziękowaniem za ten wspaniałomyślny dar: „Od lat wydanemu na wszelkie przypadki życia, oznacza dla mnie to wszystko, że będę mógł teraz bez przeszkód zwrócić się ku własnej ciszy. Oby to, co dzięki temu stanie się wierszem, było godne szlachetnego człowieka, któremu tak wiele zawdzięczam”3.

Publikacja obu tych pism, znalezionych w 1988 roku w Wiedniu wśród innych listów do Wittgensteina, stała się dla biografów Trakla wydarzeniem4. Nie mogli ich uwzględnić redaktorzy historyczno-krytycznego wydania dzieł Trakla Dichtungen und Briefe z 1987 roku; z listu Wittgensteina do Fickera z 16 listopada 1914 wiadomo było jedynie, że adresat kartkę otrzymał. Trakl pisał w niej: „Wielce Szanowny Panie! Byłbym Panu wielce zobowiązany, gdyby zaszczycił mnie Pan swoimi odwiedzinami. Jestem około 14 dni w tutejszym szpit. garniz. na piątym oddziale chorób psychicznych i nerwowych. Być może, w najbliższych dniach będę mógł opuścić szpital, aby wrócić na front. Zanim zapadnie co do tego decyzja, bardzo serdecznie chciałbym z Panem porozmawiać. Z najlepszymi pozdrowieniami oddany Panu Georg Trakl”5. Jeśli dodamy, że Dzienniki sekretne 1914–1916 Wittgensteina (tak nazwane: Geheime Tagebücher, ponieważ są częściowo szyfrowane), w których jest sporo notatek o Traklu, i także o Rilkem, znane są na dobre dopiero od edycji Wilhelma Bauma z 1991 roku (wcześniejsze próby ich publikacji nazywane były kryminałem albo operetką), stanie się jasne, dlaczego miarodajna wiedza o relacji między filozofem i poetami, z których żadnego nie poznał osobiście, jest stosunkowo świeżej daty.

Przedtem oparta była na listach Wittgensteina do Ludwiga von Fickera, opublikowanych w 1969 roku staraniem Henrika von Wrighta przy współpracy Waltera Methlagla6. Znalazło się tu sporo szczegółów, które pełniej wyświetliły się po konfrontacji z Dziennikami, ponieważ notoryczny brak dat na listach stanowił utrudnienie. Z czasem doszła korespondencja Fickera z lat 1909–1914 i 1914–1925, wydana przez Ignaza Zangerle, Waltera Methlagla i in. w latach 1986 i 1988.

Relacja, o której mówimy, owiana jest szczególną atmosferą przeczucia wojny i pierwszych miesięcy jej trwania. Wittgenstein zgłosił się ochotniczo do służby wojskowej 7 sierpnia, następnego dnia wyjechał z Wiednia i 9 sierpnia znalazł się w Krakowie, z przydziałem do 2. Regimentu Artylerii Fortecznej. Od 16 sierpnia odbywał służbę na statku patrolowym SMS Goplana, obsługując reflektor. Kiedy statek przybił 21 września do portu w Krakowie, odebrał listy od Fickera z 21 sierpnia i z 15 września. Pierwszy był odpowiedzią na list Wittgensteina z 14 sierpnia, w którym ten informował o swoim przydziale wojskowym, drugi ponawiał propozycję przyznania Rilkemu 20 tysięcy koron, a więc kwoty takiej samej, jaką wcześniej otrzymał Trakl, z ustanowionej przez Wittgensteina fundacji pomocy austriackim artystom. Powiadamiał też przyjaciela, że Trakl pełni służbę w Galicji jako aptekarz wojskowy. „Od 4 tygodni byłem na statku wiślanym w Rosji”, usprawiedliwił Wittgenstein swoje milczenie; z propozycją co do wysokości uposażenia Rilkego od razu się zgodził, podobnie jak z wszystkimi innymi, a na wieść o Traklu napisał: „A więc Trakl też na wojnie! Jest być może rzeczą śmieszną myśleć teraz, że moglibyśmy się spotkać; ale sprawiłoby mi to przyjemność” (Trakl był wtedy w marszu między Galicją Wschodnią a Limanową). Potem statek pływał parę tygodni w obu kierunkach między Szczucinem, Baranowem, Tarnobrzegiem, Zawichostem i Sandomierzem.

28 października nastąpił nieoczekiwany zwrot: Goplana kierowała się do Sandomierza, ale złamała się łopata śruby i załogę miał wziąć do Krakowa statek holowniczy. Wittgenstein odebrał obfitą korespondencję, w tym list od Fickera z 17 października z informacją o zamiarze odwiedzenia Trakla w szpitalu, oraz napisany w Krakowie 26 października, dzień po niedzielnej wizycie u Trakla7. W kolejnym dniu był przymusowy postój, spowodowany powrotem holownika do Sandomierza. Wymieniona wcześniej kartka od Trakla nadeszła 30 października. Trakl pisał o „około 14-dniowym” pobycie w szpitalu i o możliwości jego rychłego opuszczenia, a więc niemal tak samo, jak w liście do Fickera z 21 października8, nasuwa się więc przypuszczenie, że wysłał ją w podobnym czasie, parę dni przed wizytą Fickera9. Na wieść o tym spotkaniu Wittgenstein wyznał w liście do przyjaciela: „Bardzo mi żal biednego Trakla, może będę jeszcze mógł się z nim zobaczyć, kiedy znów będę w Krakowie”.

W nocy Goplana nadal cumowała w Szczucinie. 1 listopada Wittgenstein zanotował: „Jak bym chciał się z nim poznać! Mam nadzieję, że kiedy przyjadę do Krakowa, spotkamy się! Myślę, że bardzo by mnie to pokrzepiło”. Następnego dnia statek osiadł na mieliźnie, co kolejny raz opóźniło żeglugę. 3 listopada: „Słyszałem, że Rosjanie znowu postąpili i stoją 20 km od Opatowca; my stoimy 10 km stąd”. „Myślę, że dziś w nocy wyruszymy. Słyszymy huk armat i widzimy błyski wybuchających pocisków”. 4 listopada: „Noc spokojna. Rano płyniemy dalej. Bardzo dużo pracowałem. Jutro powinniśmy być w Krakowie. Słyszałem, że, być może, należy się spodziewać oblężenia Krakowa”. 5 listopada: „Rano płyniemy dalej do Krakowa, gdzie powinniśmy być późnym wieczorem. Ogarnia mnie niecierpliwość, czy zastanę Trakla? Mam wielką nadzieję. Tak bardzo brakuje mi człowieka, z którym mógłbym szczerze porozmawiać. Trzeba się wszak obchodzić bez tego. A bardzo by mnie to podniosło na duchu. Cały dzień czuję się znużony i skłonny do depresji. Niewiele pracowałem. W Krakowie. Dziś już zbyt późno, aby odwiedzić Trakla. – – – Modlę się, aby Bóg dał mi siłę”. 6 listopada: „Rano wybrałem się do miasta, do szpitala garnizonowego. Tam dowiedziałem się, że Trakl umarł parę dni temu. Bardzo silnie mnie to poruszyło. Jak smutno, jak smutno!!! Natychmiast napisałem o tym Fickerowi”. „Biedny Trakl. – – – Niech się dzieje wola Twoja”. Los zrządził, że był to dzień pogrzebu poety na Cmentarzu Rakowickim.

W ostatnich tygodniach życia Trakl przeżywał okresowo stany depresji i lepszego samopoczucia. Ale miał po co żyć: czekał niecierpliwie na swój najważniejszy tom poetycki, który mógł nadejść lada dzień; mimo nienormalnych warunków odbioru był ciekaw, jak zostanie przyjęty, i zależało mu na sprawdzeniu, czy zostały wniesione wszystkie poprawki. Dzięki dotacji Wittgensteina był uwolniony na długi czas od trosk materialnych. Czekał na zapowiedziane listem odwiedziny Wittgensteina10. Otoczony był ciepłem przyjaźni Ludwiga von Fickera i zaraz po wizycie przesłał mu wiersze do publikacji w „Brennerze”. Przewidywał nadchodzącą śmierć, ale czy rzeczywiście chciał ją przyspieszyć?

Po przeczytaniu otrzymanych od Fickera wierszy Trakla (Pieśń Kaspara Hausera i Helian) Wittgenstein napisał: „Nie rozumiem ich, ale ich ton mnie uszczęśliwia. To jest ton prawdziwie genialnego człowieka”. Sąd ten tłumaczy się wyraźniej, kiedy się pamięta, że przyszły autor Traktatu logiczno-filozoficznego jako jedną z głównych kwestii rozpatrywał stosunek tego, co da się wypowiedzieć, do tego, co jest skazane na milczenie.

Ficker powiadomił w grudniu 1914 Wittgensteina, że pragnąłby po nastaniu pokoju przenieść szczątki przyjaciela do Tyrolu, i prosił o ustalenie miejsca pochówku. Spełniając tę prośbę, Wittgenstein w liście z 13 lutego 1915 przekazał mu dane, na podstawie których przeprowadzona została 7 października 1925 ekshumacja. A na przesłany mu dopiero teraz do wiadomości dziękczynny list Rilkego do Fickera z 18 października 1914 zareagował słowami: „List Rilkego do Pana wzruszył mnie i głęboko uradował. Sympatia każdego szlachetnego człowieka jest ostoją w chwiejnej równowadze mojego życia. Całkiem nie jestem godzien tego wspaniałego daru, który noszę na sercu jako znak i wyraz tej sympatii”11. Parę dni wcześniej potwierdził odbiór książki Trakla; był to opóźniony przez wojnę tom Sebastian we śnie, którego autor nie zdążył już zobaczyć.

Rilke przesłał na ręce Fickera, do publikacji w „Brennerze”, wiersz So angestrengt wider die starke Nacht…, a dla „nieznanego przyjaciela” (nazwisko ofiarodawcy zostało przed Rilkem zatajone) kompozycję gotowych już fragmentów Elegii duinejskich, dość znacznie różniących się od wersji ostatecznej, a odnalezionych, podobnie jak opisane listy Trakla, dopiero w 1988 roku12. W towarzyszącym liście napisał: „Dla owego nieznanego przyjaciela przepisałem mianowicie kilka z ważniejszych prac z moich ostatnich lat i proszę Pana o przeczytanie dołączonych kartek oraz, jeżeli uzna Pan to za stosowne, przesłanie ich dalej”13. Wiedząc zaś, że ofiarodawca pełni służbę na statku floty wiślanej, dodał szczególne uzasadnienie: „...myślę, że się nie mylę, kiedy przypuszczam, że właśnie te wiersze nawet w owych wyłączonych warunkach, na zewnątrz, w polu, nie utracą całkiem swojego brzmienia, i o tyle jest sens, aby je w szczególny sposób udostępnić, że prawdopodobnie jakąkolwiek publikację Elegii odsunę daleko w czasie”14. Tak więc pierwszymi czytelnikami Elegii – zapewne poza księżną, która udzieliła Rilkemu gościny w zamku Duino – byli Ficker i Wittgenstein.

Cała ta stworzona „w ostatecznej instancji” przez Wittgensteina sytuacja miała jeszcze tę dobrą stronę, że pobudziła Rilkego do dwóch ważnych wyznań, które znalazły się w listach do Fickera. Pierwsze było odpowiedzią na propozycję współpracy: pisząc o spowodowanych przez wojnę okolicznościach, utrudniających powstawanie wierszy, autor Poezji nowych rozważał, „czy może nie powstaje wiersz, nowy, teraźniejszy – nawet gdyby nie był niczym więcej niż szmerem, poprzez który odrobina milczenia odrywa się od wielkiej masy niemoty we mnie”, co w przedziwny sposób korespondowało z poezją Trakla, w której milczenie jest jednym ze słów kluczowych, i z przytoczonymi wcześniej słowami jego listu: „będę mógł teraz bez przeszkód zwrócić się ku własnej ciszy”. Drugie wyznanie odnosiło się do poezji Trakla: najpierw do poematu Helian w otrzymanym od Fickera zeszycie 9 rocznika 1912/13 „Brennera”: „Dopiero wczoraj wieczorem zauważyłem na okładce: Trakla Helian – i dziękuję Panu szczególnie za tę przesyłkę. Każde poddanie tonu i każde jego rozwinięcie odznacza się w tym pięknym utworze niewypowiedzianą słodyczą, a wyjątkowo przejmujący stał się on dla mnie przez swoje wewnętrzne odstępy, jakby był zbudowany na pauzach, parę palików wokół bezgranicznej bezsłownej przestrzeni: tak stoją te wersy. (...) Postać Trakla należy do mitycznych w rodzaju Linosa; uchwyciłem ją instynktownie w tych pięciu objawieniach Heliana” (list z 8 lutego 1915). Niebawem odniósł się też Rilke do tomu poezji Trakla, który nareszcie się ukazał (list z 15 lutego): „Tymczasem otrzymałem Sebastiana we śnie i sporo już przeczytałem: przejęty, zdumiony, zamyślony i bezradny; widać bowiem od razu, że warunki inicjacji i finalnego brzmienia tych utworów były jedyne i niepowtarzalne, jak okoliczności, z których rodzi się sen. Wyobrażam sobie, że nawet ktoś blisko stojący wciąż jeszcze doświadcza tych obrazów i wejrzeń, jakby były odciśnięte na szybie, podobnie jak widziałby to ktoś postronny: albowiem przeżywanie Trakla rozwija się jakby w odbiciach zwierciadlanych i wypełnia całą swoją przestrzeń, do której nie można wejść, jak do przestrzeni w lustrze. (Kimże on mógł być?)”.

Był to pierwszy kontakt Rilkego z poezją Trakla. A na cisnące się pytanie, czy Trakl znał poezje Rilkego, odpowiedź przynosi lista książek, które zmuszony mizerią finansową sprzedał w 1911 roku: znalazły się wśród nich Poezje nowe.

Na tym się nie kończy ten osobliwy łańcuch przyczyn i skutków, który w warunkach szalejącej wojny połączył nieznających się osobiście, a odczuwaniem świata tak bliskich sobie ludzi. Jeżeli Wittgenstein doszedł po latach rozmyślań do słynnej formuły „Ethik und Ästhetik sind eins”, miała też może w tym udział zanotowana w lecie 1914 myśl Trakla, którą Ficker otworzył wojenny rocznik 1915 „Brennera”: „Uczucie w chwilach bytu podobnego śmierci: Wszyscy ludzie są godni miłości. Budząc się, czujesz gorycz świata; jest w tym twoja niewyrównana wina; twój wiersz niedoskonałą pokutą”.

Andrzej Lam

Artykuł przeznaczony dla „Nowej Okolicy Poetów”.
1 Kraków 2010, Wydawnictwo WAM, s. 144–147. Jest to pierwsza tak szczegółowa i oparta na najnowszej literaturze przedmiotu prezentacja, przeznaczona dla szerokiego kręgu użytkowników.
2 Na podstawie publikacji: Ludwig Wittgenstein „przydzielony do Krakowa”, wyd. J. Bremer, J. Rothhaupt. Kraków 2009, s. 74. Oryginalny tekst cyt. na s. 56 tej książki.
3 Przekład własny wg: W. Methlagl, Texte Wittgensteins und anderer im Kontext des beginnenden Krieges. W: L.W. „przydzielony do Krakowa”, s. 56. – W artykule Rilke und „Der Brenner” z książki zb. Rilke – ein europäischer Dichter aus Prag, Würzburg 1998, tenże autor nazwał tę wypowiedź „jednym z najważniejszych samookreśleń tego poety”.
4 Ch.P. Berger, ...der eigenen Stille ungestört nachgehn. Ein Dankbrief G. Trakls an L. Wittgenstein oraz (W. Methlagl), G. Trakls letzte Karte an L. Wittgenstein. W: Mitteilungen aus dem Brenner-Archiv 8, 1989, s. 67–75 i 79–80.
5 Przekład własny wg: Methlagl 2009, s. 56–57.
6 Cytaty z listów Wittgensteina na tej podstawie.
7 Ficker dopuszczał możliwość, że Wittgenstein jest już w Krakowie, i szukał go w koszarach, aby prosić o duchowe wsparcie Trakla.
8 „Po 14-dniowym pobycie w tutejszym szpitalu garniz. opuszczam Kraków. Dokąd się udam, nie wiem jeszcze. Mój nowy adres przekażę Panu najszybciej, jak to będzie możliwe”.
9 Methlagl 1991, s. 81, sądził, że mógł to być dzień 26 października, natomiast w art. 2009, s. 56, że stało się to po 27 października, co wydaje się tym bardziej nieprawdopodobne.
10 Z późniejszego listu Wittgensteina do Fickera (16 listopada) wiadomo było, że natychmiast po otrzymaniu od Trakla kartki z prośbą o odwiedziny powiadomił go, że spodziewa się przyjechać do Krakowa w najbliższych dniach i zaraz do niego przyjdzie.
11 Przekład własny wg: Methlagl 1998, s. 79–80.
12 Fragmenty te zostały opublikowane w opracowaniu: W. Methlagl, A. Unterkircher, R.M. Rilke und L. Wittgenstein, w: Methlagl, Bodenproben, Innsbruck 2002.
13 Cyt. wg: Methlagl 2009, przeł. J. Bremer, s. 77. W biografii Rilkego pióra D. Pratera Dźwięczące szkło, Warszawa b.r. (oryg. 1986), s. 298, znalazła się ogólna informacja: „[list od Rilkego] prócz podziękowań zawierał również odpisy kilku niepublikowanych wierszy poety” (tłum. D. Guzik).
14 Przekład ten i następny wg: Methlagl 1998, s. 82–83.