Starodawnego rycerskiego rodu…
stałość w podstawie łuku brwi wynika.
Dziecięcy w oczach błękit, a u spodu
lęk i pokora, nie ta niewolnika,
ale kobiety albo sługi raczej.
Usta stworzono, ścisłe i olbrzymie,
nie żeby przekonywać, lecz by imię
prawdy głosiły. Czoła złość nie znaczy,
spojrzenie chętniej w dół i w cień umyka.
Przeczuciem jeszcze więź ich jest jedynie;
jeszcze nie z cierpień, nie ze zwycięstw płynie
to coś, co rzeczy powiązanie sprawia,
lecz jakby w rozproszeniu, w gmatwaninie
prawa i prawdy pierwsze ustanawia.
(«Autoportret z roku 1906», z tomu «Nowe wiersze», przeł. A. Pomorski)